Peeling Planeta Organica - maska do masażu poprawiająca wzrost włosów.

To mój pierwszy gotowy peeling. A właściwie maska peelingująca. Długo zwlekałam z napisaniem recenzji. Chciałam wypróbować są w różnych kombinacjach. Nakładając tylko na skórę głowy, na długości włosów, przed myciem i po myciu.


Opakowanie:

Maska jest w 300 ml plastikowym słoiczku. Wygodnym do użytku, bez problemu wydobędziemy  cały produkt do końca.

Od producenta:
„ Maseczka do włosów peelingująca skórę głowy i poprawiająca krążenie. Pobudza cebulki włosowe i przyspiesza wzrost włosów. Włosy rosną zdrowe i pełne blasku.”

Skład: 



Maska ma ewidentnie emolientowy skład.

Zapach i konsystencja : 

Maska od pierwszego użycia przyciągnęła w pierwszej chwili moją uwagę swoi zapachem. Według mnie pachnie migdałami i troszkę miodem. Ma słodki i intensywny zapach. Mi bardzo się podobał. Dodatkowo utrzymywał się na włosach jeszcze po zmyciu maski.
Konsystencja produktu jest dość gęsta dzięki czemu nie spływa z włosów i jest łatwa w nałożeniu. Maska ma w sobie zmielone pestki granatu, doskonale dociera do skóry głowy i użycie jej  jest przyjemne.
Chociaż początkowo po używaniu maski część tych właśnie drobinek pozostawała mi na włosach. Ale wynikało to tylko z niedokładnego zmycia.
Drobinki dobrze oczyszczają skórę głowy pozostawiając ją świeżą.


Użycie: 

Maskę nakładałam na wilgotną po umyciu skórę głowy i włosy. Początkowo nakładałam ją tylko  na skórę głowy i wykonywałam delikatny masaż. Przy kolejnych próbach maskę pozostawiałam też na długości włosów, co swoją drogą bardzo dobrze sprawdziło się na moich włosach. W włosy po jej zmyciu były dobrze nawilżone, przyjemne w dotyku i błyszczące.  Produkt nie obciąża włosów, pomimo tego, że nakładam go na skórę głowy. Włosy są wręcz lekkie i sypkie.
Maska jest według mnie bardzo wydajna.  Cena to około 30zł. Cena jest dość wysoko ale jak na tak wydajny i dobry produkt, wydaje mi się odpowiednia. Dostępna jest drogeriach stacjonarnych np. z kosmetykami rosyjskimi. Ja swoją dostałam ale wiem, że są w Pigmencie na ul. Długiej w Krakowie.

Maska nie wpływa na porost włosów ale zdecydowanie jest dobrym peelingiem i dobrą maską odżywiającą.

Jestem ciekawa czy znacie ten produkt ? I czy stosujecie peelingi? Wolicie gotowe produkty czy sięgacie po domowe odpowiedniki ?

M.

8 komentarzy:

  1. Ja raczej nie stosuję peelingów mechanicznych na skórę głowy, więc nie słyszałam wcześniej o tej maseczce :) Takie peelingi jak cukrowy lub solny to zdecydowanie nie dla mnie. Pestki granatu na dodatek w dość emolientowej mieszance brzmią bardziej zachęcająco, więc może się skuszę na taki kosmetyk :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pigment to kopalnia nieodkrytych ideałów. Jak lubię tą firmę to pierwszy raz na oczy widzę ten peeling :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak w Pigmencie jest bardzooo dużo fajnych rzeczy :) i zawsze znajdzie się tam coś ciekawego :)

      Usuń
  3. kusi mnie ten peeling i za jakiś czas pewnie wypróbuję :) a na razie raz na jakiś czas robię sobie peeling z kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam wcześniej o tym peelingu. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od dłuższego czasu przymierzam się do zakupu tej maski, jestem bardzo ciekawa jak peeling sprawdzi się na moich włosach i skórze głowy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Maska jest na mojej wish-liście. Fakt, kupię ją pewnie za dobre pół roku - twardo trzymam się postanowienia o wykończeniu obecnej kolekcji, zanim kupię coś nowego :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Cały czas mnie kusi, chciałabym właśnie wypróbować ją do skóry głowy :) Jak na razie sama robię sobie peeling z łyżki szamponu i zmielonych pestek róży :)

    OdpowiedzUsuń