Przepis na .... ciasto bananowo-malinowe !

Przepis na .... ciasto bananowo-malinowe !

Tak jak Wam obiecywałam na blogu będą pojawiać się przepisy. Dziś przepis na szybkie ciasto dietetyczne, bananowo- malinowe. Zwane też chlebkiem bananowym.  Na przepis zwróciłam uwagę na jednym z vlogów Laury, którą na pewno znacie :). To nie pierwszy raz kiedy, skusiłam się na pokazywane przez nią przepisy, dlatego wiedziałam, że warto go wypróbować. Ciasto to sprawdzi się jako deser i szyba przekąska w ciągu dnia, czy po prostu II śniadanie.



Do przygotowania potrzebne będą następujące składniki :

1,5 szklanki mąki żytniej 
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczanej
3 banany 
0,5 szklanki oleju kokosowego
1 jajko
2 kopiaste łyżki cynamonu
1,5 łyżki miodu
Garść malin


Przygotowanie:

1. Banany kroimy na plasterki i wrzucamy do dużej miski, następnie ugniatamy je widelcem.
2. Piekarnik nastawiamy na 180 stopni.
3. Do miski z bananami dodajemy mąkę, proszek,sodę, cynamon, miód i mieszamy. Ja do dokładnego wymieszania użyłam miksera, można też połączyć produkty w blenderze.
4.Dodaję rozpuszczony olej kokosowy. UWAGA: olej kokosowy wystarczy postawić w ciepłym miejscu na kilka minut tak aby sam zmienił konsystencję na ciekłą.
5. Wszystko dokładnie mieszamy na masę o jednolitej konsystencji.
6. Dodajemy maliny po czym delikatnie mieszamy, do tego wystarczy łyżka.
7.Powstałą maskę przekładamy do foremki, ja użyłam 2 foremek silikonowych "keksówek".
8. Pieczemy około 50 minut w wcześniej rozgrzanym piekarniku.

W oryginalnym przepisie nie było miodu, ja jednak lubię słodkie desery dlatego zdecydowałam się dodać miód, oczywiście można zrobić bez miodu wyjdzie mniej słodkie ale również dobre ;) Ciasto malinowo-bananowe to świetny pomysł nie tylko na deser ale i na II śniadanie, czy przekąskę do kawy, szczególnie dla osób będących na diecie.

Jestem ciekawa czy podobają Wam się takie przepisy i czy z nich korzystacie ?
M.

Ochrona włosów latem - Professional therapy w naszym domu !

Ochrona włosów latem - Professional therapy w naszym domu !

Niecały tydzień temu wróciłam z długo wyczekiwanych wakacji.  W tym roku odpoczynek w ciepłym miejscu był mi wyjątkowo potrzebny aby odreagować wszystkie stresy, odpocząć i naładować akumulatory. Muszę przyznać, że opaliłam się jak nigdy ;-)  Nawet kremy z filtrem nie zawsze dawały radę. Jednak już teraz wiem jak ważna jest ochrona naszej skóry i włosów. W okresie wakacji nasze włosy narażone są nie tylko na promienie słoneczne, słoną wodę czy poświęcanie im mniejszej uwagi.  Pakując swoją wakacyjną kosmetyczkę zdecydowałam się na minimalizm w każdym wydaniu.  Nie tylko w kosmetykach do makijażu ale także do włosów. Zabrałam ze sobą tylko odżywkę i szampon Professional Therapy od L’biotica  oraz mały pojemniczek z olejkiem Green Pharmacy. Jak się szybko okazało ciągle zapominałam o nałożeniu olejku. Przez tygodniowy wyjazd nałożyłam go chyba tylko 2 razy.
Jesteście ciekawe co chroniło moje włosy i jak wyglądały podczas urlopu?


    Na zdjęciu włosy po umyciu szamponem i nałożeniu odżywki na 3 min oraz pozostawione do naturalnego wyschnięcia.

Szampon Silk&Shine  bardzo dobrze się pieni, wystarczy niewielka ilość produktu aby oczyścić skórę głowy. Muszę przyznać, że to jeden z niewielu produktów do mycia, które mogłabym użyć bez dodatkowych masek.  Dla mnie to świetna opcja na wyjeździe, nie musiałam się martwić czy wystarczy mi odżywki.
Oba produkty są w wygodnych tubkach. Co bardzo dobrze sprawdziło się podczas wyjazdu. Nie ma problemu z wydobyciem produktu.  W pojemniczku jest 250 ml szamponu, a odżywka to 200 ml tubka. Produkty te mają piękne zapachy, które zauroczyły mnie już od pierwszego użycia.Szampon okazał się bardzo wydany gorzej z maską, którą moje włosy chłonęły jak wodę.


U kogo sprawdzi się odżywka i szampon  Professional therapy Silk&Shine  ?

Produkty sprawdzą się nie tylko u osób ze zniszczonymi, suchymi, kręconymi włosami ale także sprawdzą się u posiadaczek włosów, które potrzebują nawilżenia i regeneracji. Profesjonalna formuła włosów zapewni im ochronę w domowym zaciszu. Olej Canola, witamina B i pigment rozświetlający zapewnią włosom nie tylko nawilżenie ale i ochronę.

Plusy szamponu:
- oczyszcza
- pięknie pachnie
- dobrze się pieni
- jest wydajny
- ogranicza puszenie

Plusy odżywki :
- nawilża
- wygładza
- pięknie pachnie
- ułatwia rozczesywanie


Oba produkty są łatwo dostępne znajdziemy je w drogeriach typu Rossmann i aptekach.


Cena produktów wacha się w okolicach 26-30zł. Myślę, że produkty są warte wypróbowania, szczególnie w okresie wakacyjnym, kiedy nasze włosy narażone są na liczne uszkodzenia.

Ciekawa jestem jak Wy chronicie swoje włosy latem oraz czy stosowałyście te produkty ?
M.




Jak zapuściłam włosy ?

Jak zapuściłam włosy ?

Dziś będzie o tym jak udało mi się zapuścić włosy. Parę lat temu gdyby ktoś powiedział mi, że będę mieć długie włosy zaśmiała bym się na głos.  Nigdy nie byłam zwolenniczką noszenia długich włosów, zawsze wydawało mi się, że sprawia to wiele problemów.  Od kiedy pamiętam zazwyczaj miałam krótkie włosy. Nie minął mnie etap zapuszczania włosów na komunie. I chyba wtedy to były moje najdłuższe włosy aż do teraz.   Jednak szybko po niej pozbyłam się długich włosów na dłuższy czas. 

Zdjęcie po lewej sierpień 2011 rok ;-)

Przez cały okres liceum często podcinałam włosy i zastanawiałam się czemu nie mogę ich zapuścić. Dziwne żebym mogła je zapuścić skoro co miesiąc pozbywałam się kolejnych centymetrów.  Aż do etapu zapuszczania włosów na studniówkę. Tak ten etap też mnie nie ominął :D 
Przez ten czas zauważyłam co w dużym stopniu wpłynęło na stan moich włosów i ich zapuszczenie, co im szkodziło a co pomagało.  W głównej mierze pomagały takie czynności jak :

1. Zaprzestanie ciągłego podcinania włosów. Odświeżenie końcówek raz na trzy miesiące zupełnie wystarczy.   A ciągłe podcinanie nie wnosi nic dobrego poza utratą centymetrów. 
2. Wcierki w głównej mierze Kozieradka i Jantar. Pomagają nie tylko w okresie wzmożonego wypadania ale powracam do nich regularnie aby przyśpieszyć porost.
3. Suplementy diety. Tak samo jak do wcierek co jakiś czas mam także etap suplementacji. Pomagają wzmocnić włosy od zewnątrz i przyśpieszyć porost. W ostatnim czasie, brałam Biotynę. 
4. Regularne olejowanie. O mocy używania olejków wiedzą już chyba wszyscy. Olejowanie wzmacnia, nawilża, nabłyszcza i  wpływa na ogólną kondycję włosów. Warto także zabezpieczać końce przed rozdwajaniem.
5. Unikanie prostownicy. Zrezygnowałam z jej używania już dawno. To nieumiejętne prostowanie włosów każdego dnia, w dużym stopniu zniszczyło moje włosy. Pamiętam jak nie mogłam wyjść z domu bez użycia prostownicy. 
6. Malowanie tylko odrostu a nie katowanie farbą całych włosów. Dzięki temu włosy nie są narażone na uszkodzenia aż tak bardzo jak gdyby były malowane całe.  Mam nadzieję, że na okres lata udami mi się odstawić farbę na dłużej dzięki mgiełce z rumianku. 
7. Wiązanie włosów do snu. Staram się codziennie przed snem wiązać włosy czy to w zwykły koczek na czubku głowy czy warkocze.  O fryzurach chroniących włosy podczas snu postaram się napisać Wam więcej w innym poście.

Oczywiście ta lista nie jest jeszcze skończona, myślę, że jest jeszcze wiele punktów, które wpływają na stan i kondycję włosów takich jak ochrona włosów przed słońcem, odpowiednie podcinanie czy czesanie. Wszystkie te czynniki wpływają na stan włosów.
Jakie czynniki uważacie za najistotniejsze ? Co w dużej mierze pomogło zapuścić Wam zdrowe włosy ?
M.


Jagodowy koktajl z dodatkiem siemienia lnianego ! jako dodatek do codziennej diety.

Jagodowy koktajl z dodatkiem siemienia lnianego ! jako dodatek do codziennej diety.

O dobroczynnych właściwościach jakie posiada siemię lniane pewnie słyszałyście nie raz. Nawet na blogu pojawiało się już kilka razy. Moja przygoda zaczęła się od żelu lnianego, o którym pisałam w poprzednim poście. Jednak po jakimś czasie zaczęłam dodawać go do płatów i koktajli. To dobry pomysł aby ”przemycić” go do swojej diety.  Wiele razy słyszałam o piciu samego siemienia lnianego, jednak nigdy się na to nie zdecydowałam. Może Wy próbowałyście? Ciekawa jestem jakie efekty przynosi. Póki co jest tylko dodatkiem do koktajli czy płatków. To dobry pomysł na szybkie i zdrowe śniadanie. Dziś w roli głównej świeże jagody! 




Przykładowy przepis na koktajl:
Garść jagód
1 nektarynka
1 łyżka siemienia lnianego
1 łyżka otrąb
Mleko
Wszystko mixuję w blenderze kielichowym. I gotowe.  Do koktajlu nie dodaje cukru dla mnie jest wystarczająco słodki. Jednak jeśli ktoś lubi bardzo słodkie można dodać dojrzałego banana lub pół łyżeczki miodu.




W upalne dni do koktajlu możemy dodać kostki lodu lub schować go na chwilę do lodówki. W wersji schłodzonej jest równie dobry a dodatkowo ochładza nas w upały ;)

Lubicie takie koktajle ?
M.
Miesiąc naturalnej pielęgnacji - żel lniany !

Miesiąc naturalnej pielęgnacji - żel lniany !


Miesiąc naturalnej pielęgnacji nie mógłby się odbyć bez ulubieńca wszystkich kręconowłosych włosomaniaczek. A o kim mowa ? Oczywiście o żelu lnianym.


  
Pewnie każda posiadaczka kręconych włosów miała z nim do czynienia.  Nie jednokrotnie ujarzmiał moje włosy dzień od mycia, kiedy loki i fale nie były zbyt okazała i odkształcone po nocy.  

Jak przygotować żel lniany ?

Przyrządzenie go jest banalnie proste.  Wystarczy  około pół szklanki wody zagotować razem z łyżką siemienia lnianego. Na małym ogniu, co chwilę mieszając aby ziarenka nie przywierały do garnka.  Następnie oddzielić ziarenka od powstałego glutka, wystarczy małe sitko, i gotowe. Tak przygotowany żel lniany możemy stosować do układania loków i fal. Ale nie tylko, zazwyczaj gdy mam dość żelu resztę glutka z siemienia dodaję do ulubionej maski i pozostawiam na włosach. Ten sposób nada się nie tylko dla kręconowłosych.


Na blogu nie raz pojawiał się już żel z siemienia lnianego, jeden z popularniejszych postów 

Ciekawa jestem jakie są wasze pomysły na naturalną pielęgnację ? 
M.

Moja ulubiona metoda aplikowania wcierek !

Moja ulubiona metoda aplikowania wcierek !

Jeśli śledzicie bloga jakiś czas to na pewno wiecie, że lubię i stosuję wcierki. Zazwyczaj w okresie wzmożonego wypadania włosów lub po prostu kiedy mam więcej czasu i więcej uwagi poświęcam włosom. Kiedy pierwszy raz zaczęłam stosować  wcierki największy problem sprawiała mi ich aplikacja. Nie wszystkie gotowe wcierki mają poręczne opakowania jak np. popularna wcierka Jantar. Tym bardziej kiedy same przygotowujemy wcierkę jej aplikacja z miseczki czy kubka może sprawić nam problemy. 

źródło:www.google.pl


Jak stosować wcierki ?

Buteleczka z atomizerem 


Moim ulubionym sposobem na aplikację wcierek do włosów jest użycie buteleczki z atomizerem. Stała się dla mnie wybawieniem kiedy samodzielnie przygotowywałam kozieradkę. Moim zdaniem jest poręczna i nie sprawia większych problemów.  Jest to chyba najszybszy sposób aplikowania wcierek.  Po rozpyleniu wcierki wystarczy tylko poświęcić chwilę na wtarcie jej w skórę głowy, wykonując delikatny masaż. Buteleczki z atomizerem możemy kupić w drogerii lub aptece. Ja zazwyczaj zostawiam sobie takie buteleczki po innych produktach.

Strzykawka 


Poręczna i najbardziej precyzyjna metoda. Dzięki strzykawce zużyjemy tylko tyle produktu ile będziemy chciały.  Nie mam tu mowy o tym aby zaaplikować za dużo produktu. Strzykawkę kupimy w każdej aptece np. 5ml strzykawkę kupimy za niecałe 0,50 gr.


Opuszki palców

Metoda, która nie wymaga dodatkowych akcesoriów. Wystarczy zamoczyć opuszki palców w płynie i wykonać delikatny masaż. Metodę tą stosowałam bardzo często na początku włosomaniactwa. Niestety ma swoje minusy. Zazwyczaj wcierkę aplikuje się bardzo nierównomiernie. 



To moje ulubione metody aplikowania wcierek do włosów. Ciekawa jestem jakie są Wasze ulubione sposoby na ich aplikację ?